W połowie sierpnia, po godzinie 1:00 w nocy, patrolujące centrum Kalet patrole zauważyły dym przy jednej z posesji na ulicy 1 Maja. Okazało się, że ogień rozwijał się w drewnianej przybudówce i szybko rozprzestrzeniał się w kierunku elewacji. Budynek mieszkalny miał 11 kondygnacji, a pożar obejmował część przybudówki przy mieszkaniu na 8. piętrze. Funkcjonariusze natychmiast podjęli działania, aby ograniczyć skalę zagrożenia do czasu przybycia straży pożarnej.
Jak przebiegały pierwsze działania ratunkowe?
Patrol zawiadomił straż pożarną i rozpoczął akcję gaśniczą. Policjanci korzystali z gaśnicy dostępnej w radiowozie, a następnie jeden z nich zbliżył się do ognia i użył ogrodowego węża, próbując opanować płomienie. Wkrótce na miejsce dotarli strażacy, którzy dogasili pożar i zabezpieczyli teren. Dzięki szybkim interwencjom udało się zapobiec objęciu ogniem całej elewacji.
Kto został ewakuowany i czy ktoś ucierpiał?
Funkcjonariusze ewakuowali z pobliskiego budynku 5 osób. Podczas akcji jeden z policjantów zgłaszał dolegliwości związane z przebywaniem w dymie i poprosił o pomoc medyczną. Ratownicy medyczni zabrali go do szpitala na badania, kilka dni później opuścił placówkę i wrócił do obowiązków służbowych.
Jak postępować po zauważeniu pożaru?
W podobnych sytuacjach należy powiadomić służby ratunkowe i zapewnić bezpieczeństwo osobom znajdującym się w pobliżu ognia. Wezwanie straży pożarnej przez numer 998 lub numer alarmowy 112 pozwala szybko skierować pomoc. Próby samodzielnego gaszenia dużego pożaru powinny ograniczać się do użycia dostępnych i bezpiecznych środków, na przykład gaśnicy, do czasu przyjazdu specjalistów. Sierż. Wołowczyk wrócił do służby po hospitalizacji.